Jak przygotować dziecko, na przyjście na świat rodzeństwa?

Posted by admin | Starsze dziecko | piątek 3 Czerwiec 2011 09:50

rodzeństwoPrzyjście nowego członka rodziny na świat jest wyzwaniem, nie tylko dla rodziców, ale również dla starszego rodzeństwa. Dzieci bez względu na wiek mogą się czuć w tej sytuacji w różnoraki sposób, reagując bardziej lub mniej pozytywnie na nowego członka rodziny.

Na ile ta reakcja będzie pozytywna zależy od rodziców, od tego w jaki sposób przygotują starsze dziecko na rodzeństwo.

Zazdrość, poczucie odrzucenia to dwa główne uczucia, jakie mogą targać serduszkiem Twojej pociechy.

Jest kilka rzeczy, które rodzice są w stanie zrobić by przygotować dziecko na nadchodzącą zmianę:

Zapowiedź zmiany:  Każde dziecko powinno być przygotowywane na przyjście na świat jego rodzeństwa. Jedna z moich znajomych opowiadała córce o nadchodzącej zmianie, tłumaczyła, że w brzuszku jest dzidziuś, pozwalała małej na smarowanie brzucha preparatem na rozstępy i głaskanie dzidziusia przez brzuszek. Dziecko pomimo tego, że małe było przygotowywane na to, że jest dzidziuś i nawiązywało z nim więź jeszcze przed jego przyjściem na świat.

Czas spędzany z dzieckiem:  Po narodzinach maleństwa rodzice swoją uwagę powinni kierować nie tylko na nowonarodzone, ale i na pierwsze dziecko. Przeskok z bycia jedynakiem na dzielenie się uwagą rodziców z drugą osobą jest dla małego człowieka niełatwym przeżyciem. Gdy zbyt wiele uwagi poświęca się na jedno z dzieci, drugie może poczuć się odrzucone, niekochane. Zazdrość w takiej sytuacji może być większa. Stąd warto bacznie obserwować malca, poświęcać mu swoją uwagę, angażować go w opiekę nad nowym członkiem rodziny. Wtajemniczenie w to, co się dzieje i dopuszczenie dziecka do jego rodzeństwa będzie budowało więź pomiędzy nimi, a starszemu da poczucie ważności.

Poszanowanie prawa do własności dziecka: Każde dziecko ma swoje ulubione zabawki. Z jednej strony należy dziecko uczyć umiejętności dzielenia się, z drugiej warto uszanować jego własność. Nie ma co na siłę zmuszać dziecka do oddania rodzeństwu jego ulubionego misia. Kiedy dziecko będzie czuło, że jego prawa są respektowane, łatwiej będzie mu otworzyć się na nowego domownika.

Przygotowanie rodziny i znajomych: W momencie narodzin drugiego dziecka tradycyjnie odwiedzający Twój dom krewni i przyjaciele będą przynosić drobne prezenty dla maleństwa. Warto ich uczulić na to, by pamiętali również o starszym dziecku i dla niego by również znalazł się choćby drobny upominek. Gest od gości również ma wpływ na reakcję malca na rodzeństwo i na jego dobre samopoczucie. Stąd dobrze jest wcześniej uczulić rodzinę i znajomych, po to by uniknąc kłopotliwych sytuacji. Jeśli zdarzy się, że ktoś zapomniał przynieść prezent starszakowi, warto podać mu prezent wstępnie przeznaczony dla nowonarodzonego. Dzieci mają tendencję do krótkotrwałego zainteresowania zabawkami, które dość szybko zostają odstawione w kąt. Pomimo tego gest oferowania prezentu dziecku ma dla jego samopoczucia niegabatelne znaczenie i będzie wymiernie wpływać na relacje dziecka z rodzeństwem.

Powodzenia.

Jolanta

 

 

Popularity: unranked

Gdy dziecko zaczyna przeklinać

Posted by admin | Starsze dziecko,Wychowanie | poniedziałek 18 Kwiecień 2011 09:22

dziewczynka rozmawiająca przez telefon

Rodzice stanowią dla swoich dzieci niezwykły autorytet. Są oni niejako „wprowadzeniem” malca w świat ludzi dorosłych. Rozmawiają pomiędzy sobą innym językiem, gestykulują, a niekiedy nawet używają zupełnie innych słów, niż podczas dialogu z najmłodszymi członkami rodziny. Słowa, powszechnie uznawane jako obraźliwe, stanowią dla dzieci zupełną nowość. Maluch, który widzi, że dany inwektyw robi na ludziach dorosłych wrażenie i wzbudza – wcale nie pozytywne – emocje, pragnie na własnej skórze „przetestować” moc i siłę używanego słowa. I w tym momencie nierzadko… zaczyna przeklinać. A w jaki sposób na tego rodzaju zachowanie, powinni reagować rodzice najmłodszych?

Siła słowa

Słowa posiadają ogromną moc. Z tego faktu każdy z nas zdaje sobie sprawę w inny sposób oraz w innym okresie swojego życia. Powodów, dla których dziecko możesz zacząć używać niecenzuralnych wulgaryzmów jest naprawdę dużo. Najczęstszym  z nich jest chęć zaimponowania osobom dorosłym. Niekiedy również maluch właśnie w ten sposób pragnie zwrócić na siebie uwagę otoczenia, ponieważ na przykład – czuje się zaniedbywany czy też sądzi, że jego potrzeby są lekceważone. Użycie niecenzuralnego słowa jest dla dziecka najszybszą drogą do tego, żeby znalazło się ono w centrum zainteresowania. Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że malec, z którego ust „lecą żabki” z reguły jest zupełnie nieświadomy prawdziwego znaczenia wypowiadanego słowa. Dla dzieci wulgaryzmy stanowią więc jedynie środek do osiągnięcia upragnionego celu. Nie wnikają więc one w prawdziwy sens wypowiadanych wyrazów. „Jeśli użycie określonego słowa przyniesie upragnione rezultaty, to najwidoczniej powinienem go używać” – oto myślenie przeklinającego dziecka.

Skąd taki „słownik”?

A skąd tego rodzaju wyrazy biorą się w języku, jakim na co dzień posługuje się Twoje dziecko? No cóż, na wstępnie należy zauważyć, że podobny język nie bierze się „z nikąd”. Brzydkie wyrazy muszą bowiem zostać w pierwszej kolejności zasłyszane, by miały one jakąkolwiek szansę na to, żeby dziecko powtarzała je ze swego rodzaju lubością. A o to nietrudno. Malec może więc usłyszeć inwektywy zarówno będąc z rodzicami na spacerze, jak i w telewizji, Internecie czy też innych środkach masowego przekazu. Wreszcie osobami od których dziecko nauczyło się bluźnić mogą być – niestety- jego… rodzice.

A jak reagować?

Wbrew pozorom najlepszą reakcją na fakt, że dziecko używa wulgaryzmów jest… brak reakcji. To nie pomyłka. Kiedy Twoje dziecko przeklina, a następnie z cierpliwością i ciekawością oczekuje na Twoją reakcję, to najważniejsze, aby nie pokazywała ani zdenerwowania, ani też jakichkolwiek innych, negatywnych emocji. Naturalnie emocje pozytywne również nie wchodzą w tym przypadku w grę. Gdy dziecko na własne oczy zobaczy, że wypowiadane słowa nie robią na osobach dorosłych żadnego wrażenia, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że samo, z własnej woli zaprzestanie ich używania. Poza tym z całą pewnością warto wziąć pod przysłowiową lupę język, jakim posługujemy się w zaciszu własnego domu. Zdarza się, że wyrazy których osoby dorosłe używają w charakterze „przecinka”, w ustach dziecka będą brzmieć co najmniej odrzucająco. Jeśli jednak podłożem problemu nie jest język, jakim posługujemy się w domu, to w takiej sytuacji należy dziecku spokojnie i bez zbędnych emocji wytłumaczyć, że używanie tego rodzaju słów nie będzie przez nas akceptowane.  Poza tym warto uświadomić malcowi, że wypowiadając takie właśnie wyrazy może zrobić zarówno nam, jak i innym osobom, dużą przykrość.

Tekst Emilia Śliwińska dla be-parents.pl

Popularity: unranked

Dziecko i komputer: pozwalać czy zabraniać?

Posted by admin | Starsze dziecko,Wychowanie | sobota 31 Październik 2009 18:13

Autor: Anna Jankowska

Jak to jest z tym Internetem, lepiej oswajać czy zabraniać?

Zakazany owoc zawsze bardziej kusi. Prawda znana od lat najczęściej kojarzy się rodzicom z narkotykami, papierosami, alkoholem i seksem. Kolejnym nałogiem współczesnej cywilizacji jest także Internet. I o ile z pozostałymi używkami dziecko ma do czynienia najczęściej dopiero w szkole, tak z Internetem oswaja się już od wczesnego przedszkola. Nie raz spotkałam dumnych rodziców trzylatków, które potrafią sobie same włączyć komputer i wiedzą, że myszka to nie tylko zwierzątko, które lubi jeść serek. Najczęściej właśnie oni trafiają na terapię pomagającą maluchowi wyjść z uzależnienia. O ile początki bywają rozkoszne, tak próba zakończenia internetowej przygody jest często dramatyczna. Oswajać zatem, ale bardzo ostrożnie.

Czy Internet możne być aż tak niebezpieczny?

Patrząc trzeźwo na płynące z niego zagrożenia – tak. Bardzo dobrze, że wśród nas jest wielu zatroskanych rodziców, bo przecież w sieci czyhają na maluchy takie pułapki jak narkotyki i seks… nie mniej realne niż w rzeczywistości. Surfowanie po sieci lub gry komputerowe to nic innego, jak wciągająca niczym narkotyk zabawa. Z początku – owszem – niewinna, jednak szybko okazuje się, że przekrwione oczy i agresywne zachowanie mogą mieć coś wspólnego z rodzicielską prośbą: „Wyłącz komputer, na dzisiaj dosyć”.

Druga sprawa to seks. „Jak to, mój przedszkolak i seks? To chyba lekka przesada” – słyszałam od niejednego rodzica. Nie wiem skąd to święte oburzenie, skoro za najbardziej nowoczesnym, chroniącym wzrok monitorem czai się nie raz pedofil podszywający się za kolegę, postać z kreskówki, superbohatera lub po prostu przyjaciela. Wykorzystywanie seksualne to przecież nie tylko dotyk, ale też choćby nakłanianie do oglądania nieprzyzwoitych zdjęć, które właściwie są na porządku dziennym przy zwykłym surfowaniu w sieci.

To chyba nic dobrego z takiego surfowania nie wynika?

Byłabym ślepa i głucha na potrzeby współczesnych dzieci, gdybym teraz stwierdziła, że Internet to samo zło. Przecież to jeden z najbardziej fantastycznych wynalazków! Okno na świat, który powinien stać otworem przed każdym dzieckiem. My nie mieliśmy możliwości poznawać ludzi z drugiego końca świata, szukać potrzebnych informacji bez wstawania z fotela, szlifować języka w tak prosty sposób. Być może dlatego jeszcze wciąż bagatelizujemy problem zagrożeń czy uzależnienia od komputera i trochę po omacku szukamy złotego środka, który pozwoli bezpiecznie się poruszać w wirtualnym świecie. Oczywiście idealnego rozwiązania nie ma.

Zabraniać zatem czy nie?

Zabranianie tylko sprawia, że zakazany owoc w oczach dziecka jest coraz większy, słodszy i pyszniejszy. Maluch wie to na pewno, choć tak do końca nie miał okazji go jeszcze spróbować. Zamiast zabraniać, lepiej uświadamiać. Internet ma przecież tyle samo wad, co zalet. Jak większość rzeczy na świecie, nie zaszkodzi w odpowiednich dawkach – dostosowanych do wieku i możliwości przyswajania dziecka.

Łatwo powiedzieć: uświadamiać. Ale jak?

Najlepiej siedząc z dzieckiem przed monitorem. Pierwsze kroki dziecko bezwzględnie powinno stawiać pod okiem rodzica. Jednak nikt przy zdrowych zmysłach na dłuższą metę tego nie wytrzyma. Im starsze dziecko, tym więcej prywatności potrzebuje. Poza tym, zainteresowania maluchów najczęściej daleko odbiegają od zainteresowań rodziców. Ileż można wpatrywać się w śpiewające klocki czy strzelające statki kosmiczne? Skazywanie siebie na siedzenie za plecami dziecka i śledzenie jego ruchów byłoby katorgą dla obojga.

Kiedy dochodzimy do takiego wniosku, najczęściej sięgamy po różnego rodzaju programy kontrolujące poczynania pociechy w Internecie. Jedne ograniczają czas dostępu do komputera, inne blokują konkretne strony, a najczęściej i jedno, i drugie. Kto miał kiedykolwiek do czynienia z tego typu programami wie, że są one często powodem rodzinnych kłótni… bo za krótko grałem, bo nie mogę uruchomić komputera bez hasła, bo mi się nagle wyłączyła gra itd.

Cóż zatem ma począć taki świadomy, ale dość bezradny rodzic?

Osobiście jestem za połączeniem staroświeckich metod wychowawczych z nowoczesną techniką. W tym wypadku kluczem jest rozmowa z maluchem i szukanie nowinek. Istnieje program, który nie tyle pozwala kontrolować, ile właśnie świadomie współpracować z dzieckiem. Visikid nie blokuje dostępu do żadnych stron ani nie wylogowuje użytkownika, który zbyt długo siedzi przed monitorem. Zamiast tego dostarcza rodzicowi informacje o tym, jak długo dziecko używa komputera, jakie strony odwiedza w sieci i jakie aplikacje uruchamia.

Oczywiście, bez wcześniejszych poważnych rozmów o zagrożeniach płynących z Internetu, instalowanie takiego programu nie ma sensu. Jednak z wychowawczego punktu widzenia – to prawdziwa rewelacja. Wystarczy uświadomić dziecku, że żadne strony nie są zakazane, nic się nagle nie zablokuje i nie wyłączy, ale są reguły, których należy przestrzegać. Rodzic dzięki programowi ma możliwość sprawdzenia, jak wyglądało całodzienne surfowanie. Jeśli dziecko, znając zasady, zdecyduje się je przekroczyć i np. spędzi przed monitorem za dużo czasu, ma świadomość, że rodzic się o tym dowie. Po co zatem to robić i narażać się na karę? To samo dotyczy czatów, stron pornograficznych itd. Nie chodzi o to, by szpiegować dziecko, ale właśnie by pozwalać na dokonywanie świadomych, samodzielnych wyborów.

I to rzeczywiście zadziała?

Nowatorskie podejście do samodzielności dziecka przed komputerem ma tu kluczowe znaczenie z wychowawczego punktu widzenia. Rodzic daje kredyt zaufania, a malec sam decyduje, jak z niego skorzysta. Oczywiście to nie znaczy, że instalując program można sobie odpuścić obserwowanie dziecka przy komputerze, rozmowy, poszerzanie granic itd. Jednak dla wielu zapracowanych rodziców taki program to naprawdę duża pomoc.

Autor: Anna Jankowska

Artykuł i zdjęcie serwis: Eioba.pl

Related Posts with Thumbnails

Popularity: 2%